Słodki zapach pożądania

dnia

Dziś rano, zamiast na długi spacer do lasu, wybrałam się z moją Liszką na spacer po ogrodzie. Poza oczarem nic jeszcze nie kwitnie, ale w powietrzu już wyczuwalny jest lekko kwiatowy zapach. Roztarłam w palcach odrobinę natki pietruszki, która przetrwała zimę na warzywnej grządce. Cóż za intensywny aromat! Róże, które sadziłam jesienią doskonale przetrwały stosunkowo łagodną zimę i mają coraz więcej liści. Wszystkie rośliny, które uprawiam w ogrodzie wydzielają intensywny zapach. Mogłabym z powodzeniem stworzyć z nich pachnący kalendarz ogrodowy. Nie dla każdego jednak zapach jest u roślin równie istotny, jak ich wygląd. Przez wiele lat rośliny były selekcjonowane do uprawy tak, aby zmaksymalizować ich kolor, kształt, czy choćby długotrwałe utrzymywanie się kwiatu po ścięciu, zapach odgrywał rolę drugorzędną dla selekcjonerów. W ten oto, tajemniczy sposób, zapach wielu róż (a także innych roślin) został zredukowany niemal do zera a my otrzymaliśmy produkt, który jest w pewien sposób ułomny, pozbawiony w znacznym stopniu ogromnej części istoty swojego życia.

 

Dziś poprawa zapachu kwiatów jest znowu celem przemysłu ogrodniczego, a nakłady na ten cel liczone są w miliardach dolarów i euro (!). Zapach jest zresztą ważny nie tylko dla rosnącej liczby ogrodników, prawie trzy czwarte wszystkich upraw jest uzależnionych od działalności owadów zapylających, przyciąganych kwiatowymi zapachami.

Produkcja zapachu, która pochłania mnóstwo energii jest kosztowna, ale opłacalna a wszystko, co jest z nim związane jest fascynujące i warte bliższego poznania.

Zapach jest dla roślin tym, czym dla ludzi są linie papilarne – każdy człowiek ma unikatowy zestawi linii papilarnych i każda roślina ma swój własny, niepowtarzalny zapach. To oznacza, że nie ma dwóch tak samo pachnących gatunków. Zapach może wydawać nam się podobny, wiemy, że pewne kwiaty pachną cytrusowo, inne korzennie czy słodko, czasem określamy zapach jako mydlany, a czasami jest odstręczający i przypomina zapach zepsutego mięsa, ale nasz zmysł powonienia nie jest wyjątkowo skuteczny i prawdziwi adresaci zapachu wyczuwają jego różnice znacznie lepiej niż ludzie.

Zapach nie jest produkowany przez roślinę przez 24 godziny na dobę. Kwiaty pachną tylko wtedy, gdy adresaci zapachu pozostają aktywni. Jeśli więc owady czy ptaki, które są wabione przez zapach, prowadzą dzienny tryb życia, zapach będzie wytwarzany przez rośliny do godzin popołudniowych, jeśli są to owady aktywne o zmierzchu i nocą, zapach będzie je wabił o tej właśnie porze doby. Żadna roślina nie pozwoli sobie na trwonienie energii wtedy, gdy para (czy też raczej zapach) miałby iść w przysłowiowy gwizdek. To, w jaki sposób roślina pachnie podpowiada nam więc, kto może być adresatem tej aromatycznej wiadomości, pszczoły, osy, motyle, czy raczej żuki, chrabąszcze czy nietoperze. Jako ciekawostkę można z pewnością uznać fakt, że także i tutaj, człowiek od pewnego czasu usiłuje „zmanipulować” rośliny. Wiele badań prowadzonych jest bowiem w kierunku uzyskania kwitnących roślin (na przykład balkonowych), które będą wydzielać zapach po południu i wczesnym wieczorem, kiedy ludzie wracają po pracy do domu.

Zapach kwiatów powstaje w ich płatkach, gdzie przechowywane są przez roślinę olejki eteryczne. W ciepłe dni, lub noce, kiedy pewność na spotkanie z adresatami zapachu jest dla roślin ogromna, olejki łączą się i odparowują (dlatego nazywa się je związkami lotnymi), dzięki czemu powstaje unikatowy zapach każdej rośliny. Aromat kwiatu może składać się z zaledwie 7-10 olejków, ale storczyki potrafią wydzielać i łączyć ich nawet sto (!). Najczęstszym zapachem olejku wydzielanego przez kwiaty jest benzoesan metylu. Liczba związków lotnych wykorzystywanych przy produkcji zapachu jest jednak ogromna. Substancje te mogą działać zarówno na małe, jak i na całkiem spore odległości (liczone w kilometrach) i niczym po sznurku potrafią doprowadzić spragnionego owada, ptaka lub ssaka do źródła – kwiatów, które emitują zapach za którym kryje się słodka nagroda, wyjątkowo smaczny nektar.

Storczyki są prawdziwymi mistrzami jeśli chodzi o produkcję zapachu i czasem za kuszącym aromatem nie kryją się żadne pyszne delicje. Czy owady są jednak na tyle głupie, żeby dawać się wciągać w pułapkę zapylania tylko z uwagi na uroczy zapach? Cóż, trzeźwe owady na pewno nie, ale owady otumanione zapachem gotowej do kopulacji samicy zapomną o „bożym świecie” i polecą tam, gdzie wzywa je instynkt obiecujący przedłużenie gatunku. Storczyki z rodzaju Caladenia to prawdziwi sensei jeśli chodzi o przywabianie owadów, ich kwiaty nie upodobniają się do owadów, roślina polega wyłącznie na zapachu – pachnie niezwykle seksownie i to w zupełności wystarcza! Caladenia nie są jednak odosobnione w tym procederze, istnieje wiele gatunków storczyków zachowujących się podobnie.

Nie sposób tutaj, w jednym krótkim tekście wymienić nazwy wszystkich pachnących storczyków, ale zapach, który do tej pory wiele osób uznawało za drugorzędną cechę u tych pięknych roślin, staje się coraz istotniejszy. Jednym z najsilniej pachnących moich storczyków jest z pewnością Phal. Yaphon Sir x KS Happy Eagle x Phal. Ld’s Bear King. Pojedynczy kwiat tej ćmówki jest w stanie napełnić zapachem całe pomieszczenie. To silny, słodkawy zapach wydzielany w ciągu dnia. Słabiej lub mocniej pachnie jednak zdecydowana większość moich roślin ponieważ dla mnie zapach MA ogromne znaczenie (może w poprzednim wcieleniu byłam pulchną pszczołą). Uwielbiam zapach wydzielany przez kwiaty Phal. Yaphon Sir x Phal. bellina, jest lekki, cytrusowy, w sam raz na gorące letnie dni. Kwiaty Phal. Germaine Vincent pachną lekko korzennie i zapach wyczuwalny jest nawet wieczorem. Pośród najpiękniej pachnących wymienia się także: Oncidium, Cycnodes, Rhynchorides, Sedirea, Rhynchostilis, Angranthes, Brassavola, Miltoniopsis, ale z całą pewnością, potraficie ich wymienić znacznie więcej, jestem o tym przekonana, dlatego zamiast witać się zwykłym „cześć” może powinniśmy pytać: To co u Ciebie teraz pachnie?