Serwis używa cookies. Wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zapoznaj się z polityką cookies.
Jeśli nie wyrażasz zgody na udostępnienia cookies - zmień ustawienia w swojej przeglądarce.

Fatalne zauroczenie

12.02.2020

Każdej wiosny, gdy tylko pojawią się pierwsze kwiaty na leszczynie, brzozie, olsze zaczyna się długi i nieprzyjemny czas dla alergików. Stopniowo, jedno po drugim wszelkie drzewa, trawy, byliny i rośliny jednoroczne wypuszczają w powietrze miliony drobnych cząsteczek pyłku, który unosi się na wietrze i dociera w najmniejsze zakamarki. Drobinki pyłku są tak malutkie, że bez problemu pokonują także barierę naszych organizmów i w zupełnie niezamierzony sposób sieją w nich spustoszenie. To cena, którą niektórzy z nas płacą za pracę naszego układu odpornościowego. Ich organizmy w prawdziwą histerią przystępują do walki, traktując pyłki niczym komórki raka, które zniszczyć trzeba z całą mocą i natychmiast.

Na szczęście nie każdy rodzaj pyłku postrzegany jest przez organizm alergika jednakowo groźnie. Każda z tych osób ma swoich większych i mniejszych kwitnących „wrogów”. Niektórzy z nich uczuleni są głównie na pylące trawy, inni obawiają się kwitnącej olchy lub brzozy, niektórzy starają się ograniczyć roztocza w swoim otoczeniu. Niewiele jest roślin, które nie uczulają. Jak to się wobec tego dzieje, że nie usłyszeliśmy jeszcze o żadnym człowieku, który byłby uczulony na pyłek storczyków? Odpowiedź jest bardzo prosta – pyłek storczyków jest zbyt ciężki, aby unosił się w powietrzu, storczyki nie potrafią pylić. Upakowany w pakiety, okryty klejącą powłoką pyłek storczyków nie może liczyć na wiatr i powietrze, jest uzależniony od gościa, od zapylacza, który odwiedzając roślinę odbierze od niej cenny ładunek i poniesie ją w świat siłą swoich niewielkich skrzydełek w miejsce, gdzie rozpocznie on realizację swojego wielkiego zadania i da życie nowym roślinom.

Zapylaczem, mile wyczekiwanym gościem może zostać wiele zwierząt. Niektóre z roślin, jak choćby kaktusy, współpracują w tym zakresie nawet z nietoperzami, które wabi słodki nektar kaktusowych kwiatów. Kim zatem są zwierzęta odwiedzające storczyki i nieświadomie wykorzystywane do przenoszenia ich pyłku? Jakie są ich intencje, co zwabia je do roślin i sprawia, że stają się zapylaczami?

Część storczyków wabi do siebie owady lub ptaki obietnicą posiłku. Ich kwiaty wytwarzają słodki nektar, za którym przepadają potencjalni zapylacze. Tak uczciwą wymianę zapewnia swoim gościom około 60% z 30 tysięcy znanych nam gatunków orchidei. To jednak oznacza, że około 10 tysięcy gatunków storczyków wabi swoich gości i nie oferuje im za to żadnego słodkiego deseru. Czy to nie zadziwiające? Co wobec tego sprawia, że mimo wszystko chcą oni odwiedzać storczyki, i dlaczego te ostatnie zachowują się tak „podle”?

Cóż, wyprodukowanie nektaru, tak jak i każda inna czynność wymaga wydatkowania sporej części tak trudnej czasem do zdobycia energii. Z punktu widzenia rośliny produkcja substancji, która nie odżywia samej rośliny, nie poprawia jej stanu i nie bierze udziału w reprodukcji jest czystą stratą. Nikt nie lubi strat. Może zamiast posiłku warto jest przekonać gości do odwiedzenia nas miłą „atmosferą”? Wiele gatunków storczyków tworzy tę atmosferę przy pomocy „upojnego” zapachu. Jest on tak pociągający, że nie jest mu się w stanie oprzeć żadna samica. To dlatego samce wielu gatunków owadów, głównie pszczół i chrabąszczy, tak chętnie, mimo braku poczęstunku, odwiedzają kwiaty niektórych storczyków. Odświeżająca kąpiel w pachnącej wydzielinie, trochę wysiłku w przedostaniu przez zawiłą strukturę kwiatu i gwarancja, że zaloty będą udane murowana.

Są jednak i takie rośliny, takie storczyki, które nawet na taką nagrodę nie chcą wydatkować swojej energii. Każde odwiedziny naiwnego zapylacza to swoiste „fatalne zauroczenie” powtarzające się raz jeszcze i jeszcze. Podstępne te rośliny tworzą bowiem kwiaty do złudzenia przypominające samice swoich gości. Nieświadomy niczego owad z pełną energią oddaje się miłosnym grom, spełniając wszystkie oczekiwania swojej „kochanki”. Cóż, może jednak nie wszystko będzie na próżno, małych pszczół, chrabąszczy lub motyli z tego nie będzie, ale małe storczyki mają szansę na pojawienie się na świecie.

Aby przytwierdzić swoje pakiety z pyłkiem do ciała gości niektóre storczyki uciekają się do nadzwyczajnie wymyślnych forteli.

• Bulbophyllum putidum ma zawiasową wargę, która wykorzystuje ciężar zapylacza, aby przerzucić go na pakiety pyłku.

• Phalaenopsis schilleriana zwisa z gałęzi niczym ćma i przy najmniejszym powiewie powietrza jego płatki poruszają się niczym motyle skrzydełka. Nic dziwnego, że swoim wdzięcznym tańcem skusić potrafi do miłosnych igraszek niejednego spragnionego wrażeń samca.

• Ophrys apifera, zwany storczykiem pszczelim, wyspecjalizował się w udawaniu samic pszczół ale na tym nie kończy się udawanie! Roślina nauczyła się nawet wydzielać zapach podobny do feromonów, jakie produkują owady w celu przywabienia partnera.

• Rosnące w Chinach Cymbidium serratum zapylane jest przez mysz górską – Rattus fluvescens. Storczyk ten wykorzystuje jako atraktory nie tylko kolor i z zapach, ale także i część siebie – swoją warżkę, która jest konsumowana przez malutkiego zapylacza. W trakcie konsumpcji warżki dochodzi do zapylenia kwiatu.

• Widywane czasem na forum Bulbohpyllum phalaenopsis produkuje duży, dość niezwykły kwiat, który nie tylko wygląda, ale także pachnie jak psujące się, pełne białych larw mięso, dzięki czemu skutecznie przyciąga swoich zapylaczy – muchy.

• Większość sabotków (storczyków z rodzajów Paphiopedilum, Phragmipedium, Cypripedium) uzbrojonych jest we włoski, ułożone w takie sposób, że pozwalają one owadowi pełznąć w głąb kwiatu, ale przeszkadzają w poruszaniu się w odwrotnym kierunku. Roślinie nie chodzi rzecz jasna o to, żeby „pożreć” owada, ale o to, żeby przeszedł on wytyczoną drogę zabierając po drodze pyłek.

Storczyki na całym świecie mogą być zapylane przez przedstawicieli siedmiu różnych rodzin pszczół, kilku rodzin os, much, spijających nektar, motyli i ciem, kolibrów i nektarników a nawet mysz! W gromadzie tej nie ma co prawda nietoperzy (które, z takim zapałem zapylają kwiaty kaktusów), ale jest za to świerszcz. Na wyspie Reunion, na Oceanie Indyjskim, przynajmniej jeden gatunek kwitnącego nocą storczyka zapylany jest przez świerszcza właśnie. Jeśli zapragniecie zobaczyć jak ten dzielny maluch daje sobie radę z kwiatem storczyka wystarczy na youtube wpisać trzy słowa: raspy cricket orchids.

 

 

468 ad

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

TOPDo góry strony